www.drawno.com.pl

Poprzedni temat «» Następny temat

Tagi tematu: mieszkancy, oszukani

oszukani mieszkańcy
Autor Wiadomość
przemass nowak 
Zaawansowany
przemass nowak


Wiek: 38
Dołączył: 04 Sty 2011
Posty: 117
Wysłany: |2 Mar 2013|, o 21:46   oszukani mieszkańcy

a przy tworzeniu naszego obiecywano wzrosty gospodarcze, napływ turystów miejsca pracy kolejne i poprawę kondycji gospodarczej gminy-


Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody z 2004 r. utworzenie lub poszerzenie parku narodowego wymaga zgody samorządów wszystkich szczebli, na których obszarze znajdował się teren planowanego parku narodowego (art. 10 ust. 2 ustawy). Tak było do ubiegłego roku. To właśnie ten przepis umożliwił miejscowym samorządom zablokowanie planów poszerzenia granic Białowieskiego Parku Narodowego.


Poszło o interesy gospodarcze miejscowych firm i ludności. Mieszkańcy i samorządy gmin parkowych wiedzą z doświadczenia, że posadowienie parku narodowego na ich terenie znacznie ogranicza korzystanie przez ludzi z zasobów środowiska naturalnego. Ustaje normalna gospodarka leśna, wyrąb i odnawianie lasu, jak również zabiegi ochronne. Wprowadza się zakaz zbierania grzybów, jagód, ziół i kwiatów, a także drewna w lesie. W Białowieskim Parku Narodowym leży bezproduktywnie 1,5 mln m sześc. drewna, a miejscowa ludność nie posiada drewna na opał i musi kupować węgiel. W przypadku białowieskiego parku nawet zaoferowanie przez rząd specjalnego "kontraktu dla Białowieży", który ma rekompensować utratę dochodów i miejsc pracy, nie przekonało środowiska lokalnego. Rząd nie poszerzył parku.
- PiS nigdy nie sprzeciwiało się tworzeniu parków narodowych, ale uważało, że należy to robić w porozumieniu z miejscową ludnością oraz z odpowiednim zabezpieczeniem finansowym funkcjonowania parku - podkreśla prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. - Parki narodowe są dziedzictwem kulturowym miejscowej ludności. To dzięki temu, że społeczność miejscowa od wieków gospodarowała na tym terenie, tak jak gospodarowała, środowisko przyrodnicze zachowało się w tak dobrym stanie, że można powołać park narodowy. Nie można dziś karać tych ludzi za to, że zachowali zasoby przyrodnicze - wyjaśnia. - Konflikt w Białowieży wybuchł, dlatego że ludziom zakazano korzystania z zasobów środowiska, twierdząc, że je zniszczą. To podejście forsują głównie ekolodzy z 22 piętra przy Marszałkowskiej. Może byłoby lepiej, gdyby zajęli się środowiskiem w miejscu swojego zamieszkania. Czy ludzie z Białowieży przychodzą ich pouczać do Warszawy? Nie wolno odbierać ludziom wpływu na decyzje, które dotyczą ich rodzimych stron, ojcowizny i tradycyjnego modelu życia - podkreśla były minister.


Przyroda bez ludzi
Wraz z rządem Donalda Tuska podejście do problemu uległo diametralnej zmianie. Odtąd nie dobro człowieka stało się przesłanką ochrony środowiska naturalnego, lecz ochrona przyrody dla niej samej. Na zasadzie: nie dotykaj, nie wchodź, nie patrz, nie przeszkadzaj. Naturalnie samorządy broniące siebie i lokalnych mieszkańców przed utratą dochodów i wywłaszczeniem pod park urosły do rangi wroga numer jeden. Poszukiwania modus vivendi zaniechano. Koalicja PO - PSL zmieniła w ubiegłym roku ustawę o ochronie przyrody. Od bieżącego roku już nie jest konieczna zgoda samorządów na utworzenie parku narodowego. Samorządy mają prawo wyłącznie zaopiniować projekt, nic więcej.
Argumentacja? Przyroda jest dziedzictwem ogólnonarodowym i podlega ochronie (art. 5 Konstytucji). Na jednej zmianie ustawy się nie skończyło. Wkrótce ma nastąpić kolejna, bo grupa radykalnych ekologów, wspierana przez "Gazetę Wyborczą", przeprowadziła skutecznie akcję zbierania podpisów pod projektem obywatelskim. Ten projekt idzie dalej niż nowelizacja rządowa, bo odbiera samorządom prawo do współdecydowania o poszerzaniu już istniejących parków narodowych. Wcześniej ci sami ekolodzy zabiegali o objęcie parkiem narodowym lwiej części Puszczy Piskiej i większości mazurskich jezior, łącznie ok. 40 tys. hektarów Mazur. Cel inicjatywy jest jasny: chodzi o ominięcie zgody samorządów mazurskich gmin potrzebnej do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego, a także o poszerzenie parku białowieskiego wbrew woli mieszkańców.
- W 2008 r. zwrócono się do nas z zapytaniem, czy gmina zgadza się na utworzenie parku. Rada gminy odpowiedziała negatywnie - relacjonuje Agnieszka Kurczewska, wójt gminy Piecki, której park narodowy odbierze 36 proc. terytorium gminy. - Mamy Mazurski Park Krajobrazowy, są rezerwaty przyrody, są obostrzenia, nie ma potrzeby tworzyć kolejnych form ochrony - twierdzi stanowczo. - Utworzenie parku to dla mieszkańców utrata pracy. Co z tego, że znajdzie zatrudnienie 80 przewodników po parku, skoro straci utrzymanie 200 ludzi zatrudnionych w meblarstwie, 50 w zakładzie wytwórczym płyt meblowych, 60 w tartakach - wylicza Kurczewska. - Nie będzie środków nawet na utrzymanie szkół, nie mówiąc już o inwestycjach... - Nie boję się konfrontacji. Co ekolodzy zrobili dla ochrony środowiska? To gminy budują oczyszczalnie ścieków, kanalizację, żeby ścieki nie spływały do jezior, organizują składowiska odpadów - wylicza Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek. - Ostatnio realizujemy projekt Ekomarine - odbioru ścieków z jachtów bezpośrednio na przystani oraz rozmieszczenia w sezonie sieci toalet na tych bindugach, które nie mają dzierżawcy - dodaje.


Ucierpi turystyka
Przewidywania, że powołanie MPN spowoduje w regionie ekonomiczne straty i bezrobocie, w pełni potwierdza analiza wykonana na zlecenie marszałka województwa warmińsko-mazurskiego. Ucierpi, zdaniem ekspertów, branża leśno-drzewna, przy czym większość pracowników tej branży nie ma kwalifikacji, aby przejść do innych zawodów, które teoretycznie mogą się rozwinąć po powstaniu parku. Utworzenie MPN na części szlaku Wielkich Jezior może spowodować ograniczenie żeglugi, zarówno w postaci liczby dopuszczonych jachtów, jak i sposobu poruszania się na tych wodach (zakaz użycia silników, zakaz cumowania przy brzegu etc.). Przez teren przyszłego parku przepływa w sezonie ok. 5 tys. żeglarzy dziennie. Zmniejszenie liczby jachtów uderzy w dochody portów, przystani i firm parających się obsługą żeglugi. Ruch kajakowy na Szlaku Krutyni, który wiedzie przez kilkanaście jezior, dochodzi w szczycie do tysiąca osób dziennie. Organizacją spływów kajakowych zajmuje się 16 firm, w tym wypożyczalnie kajaków, firmy transportujące sprzęt i zajmujące się organizacją noclegów. Zamknięcie szlaku lub ograniczenie ruchu spowodowałoby milionowe straty przedsiębiorców. Należy się liczyć z żądaniem odszkodowań - zaznaczono w raporcie. Pracę mogą stracić także osoby trudniące się rybołówstwem, ponieważ połowy w parku zostaną zabronione. Tu także grożą potężne odszkodowania, bo większość dzierżawców ma umowy długoterminowe, często 20-letnie.
Zakaz wędkowania, jazdy konnej po leśnych drogach, zakaz organizacji polowań, kuligów - wszystko to razem zmniejszy napływ turystów i przysporzy strat właścicielom kwater, pensjonatów, barów i restauracji. Chyba że dyrektor parku narodowego uchyli ustawowe restrykcje, na co jednak nie ma gwarancji. Chodzi o zakaz biwakowania, nakaz poruszania się po wyznaczonych szlakach, zakaz jazdy rowerem czy konno, zakaz palenia otwartego ognia, zakaz połowów i wędkowania, zakaz żeglowania, przybijania łodzią do brzegu, zakaz lotów (np. balonem, paralotnią) nad chronionym terenem, zakaz zbierania runa, słowem - zakaz robienia wszystkiego, co na Mazury przyciąga rzesze turystów. Ponad 70 proc. lokalnego rynku pracy to turystyka. W sektorze działa 1,1 tys. podmiotów gospodarczych i liczba ta dynamicznie rośnie. Koszty, jakie poniesie Skarb Państwa z tytułu zaprzestania gospodarki leśnej i łowieckiej na terenie parku, eksperci szacują na ponad 10 mln zł rocznie. Koszty odszkodowań z tytułu zerwania umów z dzierżawcami to 20 mln złotych. Nowe wydatki Skarbu Państwa na zarządzanie parkiem, w tym etaty, wyniosą rocznie 10 mln złotych.
"Projekt ustawy nie wywołuje obciążenia budżetu państwa i samorządów, nie ma też wpływu na rynek pracy, konkurencyjność ani rozwój regionalny" - napisali autorzy obywatelskiego projektu ograniczenia władzy samorządów. Tę ocenę zaakceptował zarówno rząd, jak i Sejm.
Jest to bodaj pierwszy projekt "obywatelski", który ma duże szanse uchwalenia w parlamencie. Inne projekty, pod którymi podpisało się setki tysięcy obywateli, jak np. projekt o zakazie przemocy w mediach czy o zakazie sprzedaży Lotosu, grzęzły w parlamentarnych szufladach lub były odrzucane. Tu zaś władze Sejmu bezzwłocznie uruchomiły legislację, projekt uzyskał poparcie rządowe, ustawa czeka na drugie czytanie.
_________________
przemass nowak
 
     
Sławek 
Nowy


Wiek: 32
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 38
Skąd: Drawno
Wysłany: |13 Mar 2013|, o 14:06   

Czyli oszukali nas, banda złodziei... itd. jak by to Cygan powiedział
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga
Niezależne i nieoficjalne forum miasta i gminy Drawno

Strona wygenerowana w 0,47 sekundy. Zapytań do SQL: 10